11.07.2012

Günaydın

Mój dzisiejszy zakup, czyli słownik angielsko- turecki, zbiegł się z dostarczeniem przez listonosza kartki z Turcji. Widać, że poprzez znaki na ziemi i niebie, chcieliście mnie zmotywować do napisania notki o tym właśnie kraju. Udało Wam się! :)





Największym i najludniejszym miastem Turcji jest Stambuł. Jest to także jedyne miasto na świecie, które leży na dwóch kontynentach, zarówno w europejskiej Tracji, jak i azjatyckiej Anatolii. Funda, czyli nadawca pocztówki, jest nauczycielką plastyki, która mieszka w części azjatyckiej, a pracuje w europejskiej. Codziennie na stateczku przepływa cieśninę morską między Morzem Śródziemnym, a Morzem Czarnym, by dostać się do szkoły, w której uczy.

Większość turystów odwiedza głównie serce Starego Istambułu, czyli dzielnicę Sultanahmet. To tu znajdują się najwspanialsze zabytki. Za przykład może służyć Błękitny Meczet, który swoją nazwę zawdzięcza wyglądowi. Meczet udekorowany został płytkami ceramicznymi o różnych odcieniach zieleni i błękitu.  Naprzeciwko budowli wzniesiono świątynię Haga Sophia. Jest to wybitne dzieło architektury bizantyjskiej, kościół pod względem rozmiarów należy do jednego z największych na świecie.  W świątyni zastosowano efekt odbicia nieba na ziemi, a oko turystów cieszą pozostałości złotych mozaik, które niegdyś zdobiły większość ścian. 



Po zwiedzeniu najważniejszych zabytków warto wybrać się dla przyjemności na Kryty Bazar (Kapalı Çarşı), zresztą niekoniecznie, żeby coś kupić, sama wizyta jest niezapomnianym przeżyciem.  Nie muszę chyba wspominać, że przyda się tu umiejętność targowania, dzięki której możemy zmniejszyć cenę towaru nawet o połowę! Nie sposób wyliczyć wszystkich produktów, które są sprzedawane na Krytym Bazarze. Do najbardziej rzucających się w oczy wyrobów należą dywany, wyroby jubilerskie oraz ubrania, w tym wiele podróbek znanych marek. 



Gdy chodzi o jedzenie najmocniej z Turcją kojarzy się kebab, jednakże kuchnia turecka ma nam do zaoferowania wiele innych, bardzo smakowitych potraw. Pide to słynna turecka pizza w postaci płaskiego, przypiekanego w piecu chleba, na którym kładzie się ser oraz warzywa. Nadzienia mogą być różne: z mięsem mielonym, z pieczarkami, bądź z samym żółtym serem. Innym popularnym daniem są pyszne aromatyczne pulpeciki zwane köfte. Serwowane, jak większość mięs, z dodatkiem chlebka pita, ryżu lub ziemniaków i warzyw. Tych ostatnich w kuchni tureckiej nie brakuje, są bazą wielu dań i warzywnych gulaszy, a to ucieszy wegetarian, którzy mogą być pewni, że w Turcji nigdy nie będą głodni.


Ciekawostki:

  •  pierwszy konkurs piękności odbył się na tureckiej górze Ida (Kaz Dağı). Uczestniczkami były Afrodyta, Hera i Atena, które poddane były werdyktowi Parysa;
  •    swoje słynne słowa „Veni, vidi, vici” („Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”), Juliusz Cezar wymówił właśnie w Turcji;
  • w większości tureckich budynków użyteczności publicznej (np. w hotelach, pensjonatach, muzeach) na suficie znajduje się czarna strzałka. Pokazuje ona kierunek Mekki – w tę stronę muszą być skierowani muzułmanie podczas swych codziennych modlitw;
  •  wiele wyrazów w języku angielskim takich jak angora, byzantine, caique, divan, kiosk, mausoleum, meander, parchment,, turban, turquoise, yoghurt  ma pochodzenie z języka tureckiego;
  • w Turcji znajdują się 2 z 7 cudów świata starżytnego: świątynia Artemidy w Efezie oraz Mausoleum w Halikarnassos;






11.01.2012

Dzień zaduszny w Polsce i nie tylko...

Widokówki zazwyczaj kojarzą nam się z krajobrazem jakiegoś konkretnego miejsca, lecz niekoniecznie musi tak być. Istnieją na przykład pocztówki z motywem śmierci. 
Co więcej niektórzy z użytkowników postcrossing zaznaczają w swoich profilach preferencje dotyczące jedynie kartek z motywem śmierci czy cmentarzami.
Korzystając z okazji jaką jest dzisiejszy Dzień Zaduszny, chciałabym przybliżyć wam pokrótce tradycje i zwyczaje obchodzenia Święta Zmarłych w różnych zakątkach świata.


Zacznę oczywiście od naszego ojczystego kraju.

Podczas polskich Zaduszek odwiedzamy groby naszych bliskich, zapalamy znicze, składamy wieńce i kwiaty. Jest to okazja do duchowej refleksji i spotkań z rodziną.
Do początku XX w. na polskiej wsi istniał zwyczaj przygotowywania w dniu 31 października różnych potraw, takich jak chleb, bób czy kasza. Postawiwszy obok wódkę  pozostawiano je na noc dla dusz zmarłych. Wieczorem pozostawiano niedomknięte drzwi wejściowe, aby dusze zmarłych mogły odwiedzić dawne siedziby. Wierzono, że dusze doświadczają głodu i pragnienia, jak również potrzebują odpoczynku i bliskości rodziny. Żywi traktowali zaspokojenie tych potrzeb jako obowiązek, ponieważ urażone lub rozgniewane duchy mogły straszyć, powodować szkody, sprowadzić nieszczęście bądź przedwczesną śmierć. W całej Polsce ugaszczano serdecznie bezdomnych, gdyż wierzono, że ich postać mogła przybrać zmarła osoba. W zamian za posiłek goście zobowiązani byli do modlitwy za dusze zmarłych.
W noc zaduszną, do samego rana, na cmentarzach i przy drogach rozpalano ogniska, które miały wskazywać drogę zagubionym duszom. Powszechne było także rozniecanie  palenisk na grobach samobójców i ludzi zmarłych śmiercią tragiczną, którzy zazwyczaj byli grzebani za murem cmentarnym. Wierzono, że ogień palony na mogiłach samobójców ma moc oczyszczającą umarłych, a także ochrania ludzi przed złymi mocami, mogącymi czaić się w  takich miejscach. 

Na Słowacji w noc Wszystkich Świętych  pozostawia się na stole chleb lub inne potrawy. Słowacy. wierzą, że zmarli, których przyjdą odwiedzić ich domy będą zmęczeni i głodni. Dawni przodkowie dekorowali grób matami i zapalali świeczki.
 Jeżeli ktoś nie mógł udać się na cmentarz, zapalał w domu po jednej świeczce dla każdego zmarłego z rodziny.

W Szwecji Zaduszki są świętem ruchomym  i przypadają w pierwszą sobotę listopada. Na każdym cmentarzu znajduje się tzw. zagajnik pamięci, w którym rozsypuje się prochy zmarłych, którzy odmówili tradycyjnego pochówku. 

W Niemczech obchodzi się tzw. Totensonntag, przypadający w ostatnią niedzielę roku kościelnego. W tym dniu również część polskich protestantów odwiedza groby swoich bliskich.

W tradycji rosyjskiej pamięć o zmarłych czci się  w Niedzielę Wielkanocną. Tego dnia Rosjanie całymi rodzinami gromadzą się przy grobach swoich najbliższych.



W USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii oraz Irlandii obchodzone jest Halloween, czerpiące swoje źródło z kultury pogańskiej, chrześcijańskiej i amerykańskiej. Jego fundament  stanowi celtyckie święto Samhain (dosł. „koniec lata”). 31 października gaszono wszystkie ognie, by powtórnie rozpalić je od głównego ognia Druidów w Tlachtga. 

Z okazji święta przygotowywano też jedzenie dla duchów zmarłych ( które później przerodziło się w przysłowiowy cukierek, w powiedzeniu Trick or treat!). Jednym 
z najpopularniejszych zwyczajów związanych z tym dniem jest przygotowywanie 
Jack-o’-lantern, czyli latarni z wydrążonej dyni. Tradycja ta pochodzi, jak już wcześniej wspomniałam z czasów celtyckich. Druidzi wykonywali niewielkie latarenki z jabłek 
i warzyw, zwłaszcza rzepy. Po dotarciu do Ameryki emigranci odkryli, że łatwiej jest robić lampiony z dyni niż małych, trudnych do wydrążenia warzyw. Jack-o’-lantern wystawiane są w domach i na posesjach. Z okazji Halloween,  dzieci poprzebierane za straszne stwory, chodzą od domu do domu, prosząc o cukierki lub łakocie. Jeśli ich nie dostaną, mogą bezkarnie spłatać figiel, nieprzygotowanej na ich przybycie osobie.  
W tym dniu istotną rolę odgrywają również jabłka. Zabawa o nazwie apple bobbing polega na wyłowieniu z miednicy jabłka zębami w taki sposób, by go nie uszkodzić.  Często jada się także jabłka na patyku obtoczone w karmelu lub czekoladzie. 
Od kilkunastu lat coraz większą popularność zdobywają specjalne Halloween’owe przysmaki -krwawiące babeczki, czekoladowe pająki, czy budyniowe mumie.

Święto Zmarłych w Ameryce Łacińskiej łączy w sobie obecnie elementy kultur indiańskich i hiszpańskiej, a jego największe obchody pojawiają się w Meksyku. 

W odróżnieniu do innych państw, Meksyk obchodzi "zaduszki" w radosny sposób.
Na większości terenów kraju 1 listopada przeznaczony jest na wspominanie zmarłych dzieci. Dorośli mają swoje święto 2 listopada. Meksykanie ozdabiają groby swoich bliskich pomarańczowymi kwiatami, zwykle aksamitkami, które mają przyciągnąć ich 
z zaświatów. W domach natomiast budują ołtarze dla tych, którzy odeszli i ustawiają na nich zdjęcia, jedzenie i napoje, aby zmarły, który przyjdzie w nocy, mógł jeszcze raz zakosztować ziemskiego życia. Na groby dzieci zanosi się zabawki, a dorosłych – butelki z alkoholem. Dary dla zmarłych przechowuje się również w domu. Układa się też poduszki i koce, żeby zmarli mogli odpocząć po długiej podróży. Symbolem Dnia Zmarłych jest czaszka. Meksykanie przygotowują czaszki z cukru, które następnie daje się w prezencie znajomym, z wypisanym na ich czole imieniem obdarowywanego. 
Nosi się maski w kształcie czaszek, można również kupić czekoladowe czaszki i inne słodycze o takim samym wyglądzie. Z okazji tego święta piecze się również słodki chleb, nazywany pan del muero, czyli chleb zmarłego.

Święto Zmarłych to w Ekwadorze  prawdziwa uczta. Rodziny gromadzą się wokół tradycyjnych potraw, czyli chlebowych guaguas (figurki dzieci) i colada morada – napoju sporządzanego z fioletowej kukurydzy, jeżyn i innych owoców.


Niektóre społeczności indiańskie nadal praktykują antyczny rytuał, polegający na spotkaniu ze zmarłym przy jego grobie. Zgodnie z powszechnymi wierzeniami, zmarli powracają każdego roku do świata żywych. Dlatego właśnie rodziny przynoszą im ich ulubione potrawy i czekają, aż nieboszczyk ich skosztuje. Dopiero wówczas sami  mogą zacząć jeść.  W niektórych regionach zaprasza się także zmarłego do gry w kości (juego del Piruruy). W zależności od wyrzuconego numeru, odgaduje się potrzeby 
i skargi zmarłego.


Gwatemalczycy wierzą, że dusze opuszczają miejsca pochówku i pojawiają się 
w różnych miejscach. Wielu ludzi pozostawia dla nich tego dnia na wykonanych 
w domach ołtarzach szklankę z wodą, świeczkę i zdjęcie zmarłego. W obchodach tych ważną rolę odgrywa też tzw. kwiat zmarłego (flor del muerto) – żółta roślina, kwitnąca wyłącznie o tej porze, używana jest do dekoracji domów. 

Święto Zmarłych w Nikaragui obchodzone jest na cmentarzu. Aby uhonorować swoich zmarłych, ich żyjący krewni spędzają z nimi noc, śpiąc obok grobów. 


W Kolumbii, Kostaryce i Honduras,wierzący udają się na cmentarze z tzw. pielgrzymkami miłości, czyli ofiarami i podziękowaniami za wszelkie dobro przesłane przez świętych swoim bliskim. 1 listopada ludzie zbierają się na cmentarzach z koronami kwiatów i palmami, którymi przyozdabiają groby. Często  udają się również do kościołów, w których modlą się za swoich nieżyjących bliskich oraz proszą 
o zdrowie i szczęście dla żywych. 




Bułgaria to kraj prawosławny, nie obchodzący zatem dnia Wszystkich Świętych. Zmarłych wspomina się w Zaduszki Archanielskie (Archangelska Zadoushnitsa). Święto to przypada w sobotę poprzedzającą 8 listopada. To niezwykle istotny dzień, podczas którego czci się pamięć żołnierzy poległych za ojczyznę. Na cmentarzach wojskowych i przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Sofii składane są wieńce. 

Bułgarzy odwiedzają miejsca pochówku swoich bliskich i zgodnie z tradycją zapalają na nich świece i polewają je czerwonym winem, symbolizującym krew Chrystusa. 
Mogą też wypić wino na cmentarzu, jednak nie z butelki, z której wylewane jest ono na grób. Święto to często nazywa się Zaduszkami Czereśniowymi, ponieważ na cmentarz przynosi się czereśnie. 

Japońskie święto upamiętniające dusze zmarłych, zwane jest  Bon lub O-bon.

 Zależnie od regionu, ma ono miejsce w połowie lipca lub sierpnia. Japończycy wierzą, że duchy zmarłych powracają w tym czasie na Ziemię, aby odwiedzić swoich najbliższych. W progach domów ustawiają latarnie, tzw. mukaebi, co znaczy "ognie powitalne". Gdy dusze zmarłych odchodzą, rodziny żegnają je "ogniami pożegnalnymi" tzw. okuribi.  Popularne jest także puszczanie na wodę łódeczek z lampionami, które mają poprowadzić zagubione dusze. W wielu miastach, na ulicach i przed świątyniami odbywają się rytualne tańce Bon-Odori. Japończycy budują specjalne ołtarze poświęcone pamięci zmarłych. Dni, w których odbywają się uroczystości, nie są wolne od pracy, jednak wielu Japończyków bierze urlop aby udać się w rodzinne strony.